Artykuły z gazet
Ogień i woda
Mylił się ten, kto myślał, że zmiana stanu cywilnego przez naczelną buntowniczkę nastolatek wpłynie na zmianę jej zachowania. Choć można powiedzieć, że pozory
sprawia świetne...
DIABLICA...
Avril bardzo chętnie na koncert zabraliby wielbiciele punk-rocka, irokezów, glanów i woodstockowych klimatów... "Anti-Britney", "Rebeliantka", "Żyleta" - tak i jeszcze lepiej mówi się o tej 22-letniej wokalistce, która zamierzała przewrócić rynek muzyczny do góry nogami i krok po kroczku wypełnia swoją misję... Rozrabia w barach, pije alkohol, imprezuje, przeklina, krzyczy, kopie, gryzie. Krótko mówiąc - jest rozwydrzoną kobietką, którą można by posądzić o nadpobudliwość psychoruchową. "Nie uważam, że muszę się zachowywać w określony sposób, ponieważ mam duży wpływ na ludzi. Ja się nie zmienię, to by było bluźnierstwo. I taka już jestem - lubię się uszczęśliwiać". "Nie interesuje mnie, co mówią ludzie, ponieważ ja czuję się w porządku i odwalam kawał dobrej roboty. Wszystko się dobrze układa, więc oni mogą mnie... No wiecie...". To tylko dwa z wielu zdań, jakie padły z ust Avril. Świętoszką nie była. Aż do czasu...
ANIELICA...
... kiedy poznała jego. Derycka Whibleya. Kto by przypuszczał, że dla tej dobrze ro(c)kującej pary rozbrzmi kiedyś weselny marsz Mendelssohna? Gdy oglądaliście teledyski Avril, w których ta blondynka wrzeszczy, wściekle skacze i rozrabia,
to czy przeszło Wam kiedyś przez myśl, że da się wbić w białą suknię? Nam też nie. Udało jej się zaskoczyć wszystkich. No może poza sobą i miłością jej życia - jak nazywa Derycka. Wokalista Sum 41 poznał Lavigne na tyle, że nie jest w stanie go zaskoczyć. Ale zanim artyści osiągnęli taki poziom sielanki, jaki dominuje w telenowelach argentyńsko-meksykańsko-wenezuelskich ("W ramionach Derycka czuję się jak księżniczka" - mówi Avril; "To miłość od pierwszego wejrzenia" - utrzymuje Deryck) przebrnęli przez nieudane związki. Zróbmy zatem małą retrospekcję...
DERYCK...
... zmienił się znacznie. Dacie bowiem wiarę, że kiedyś próbował szczęścia z... Paris Hilton? Ale dziedziczka hotelowej fortuny nikogo nie oszczędza
i także Whibleyowi szybko zaserwowała całą cysternę czarnej polewki. Tak przypuszczamy. Bardzo prawdopodobne też, że czarny charakterek Deryck nie nadążał za poziomem (ekhem...) Hiltonówny i dał drapaka, bo jak tu znosić na okrągło zakupy, zakupy i jeszcze raz... zakupy?
AVRIL...
... natomiast tylko chybiała. Gust raczej ma ten sam. Szczęścia pod znakiem strzały Amora próbowała ze swym kumplem z zespołu, Evanem Taubenfeldem. "Nie byłam w tym związku szczęśliwa. Szybko przyszedł koniec". Rozgoryczona nagrała kawałek "My Happy Ending". Na szczęście poznała Derycka, w ramionach którego znalazła wszystko, czego szukała u faceta.
OBOJE...
... wpłynęli na siebie znacznie. Avril zapragnęła być bardziej kobieca: "Dojrzałam, czuję się kobietą i mam męża, więc nie zamierzam do czterdziestki wyglądać jak nastolatka - kolorowa kukiełka showbiznesu i niewolnica swojego niegrzecznego wizerunku". Podkreśla jednak, że "Muzykę punk i skate'owy styl będę zawsze kochać, nosić w sercu i taką też muzykę zamierzam nadal nagrywać, mimo że w moim życiu nastąpiły zmiany". Miały one miejsce 15 lipca w Montecito, w Kalifornii. Wtedy właśnie rozbrzmiały dwa takie same, uroczyste i wiążące słowa: "TAK". 150 zaproszonych na ceremonię osób wzdychało będąc pod wrażeniem, jakie robiła muzyczna złośnica w białej sukni...
Nie dajcie się jednak zmylić. Avril podczas miesiąca miodowego, spędzonego we włoskim Portofino naładowała swoje baterie, by móc uderzyć z całej siły. Teraz czekamy na konsekwencje jej pragnień bycia kobietą... Wiosną przyszłego roku będzie można usłyszeć jej trzeci album i przekonać się, czy biała suknia i obrączka ma moc zmieniania charakterów...
Szczera do bólu
Jest lubiana, ale znajdą się i tacy, którzy jej nie trawią... Świadczą o tym strony internetowe założone przez jej antyfanów. My do nich nie należymy! I z niecierpliwością czekamy na jej pierwszy koncert w Polsce!
Twarde łokcie, intuicja i samozaparcie - to wszystko trzeba mieć, żeby osiągnąć szczyt. Przydaje się też niewyparzony język i niepokorna natura. Macie jakieś wątpliwości co do tego? Spójrzcie na Avril, a przekonacie się, że naszej tezy nie wzięliśmy z powietrza! Ta dwudziestoletnia dziś skejtowa dziewczyna wniosła coś nowego do muzycznego świata, rynku przepełnionego plastikiem i wyuzdanymi klipami. Zdobyła serca publiki buntem i rebelią w duszy, wyrażone w pop-punkowych kawałkach. Słuchacze od razu poczuli, że jest ktoś, kto umie nazwać rzeczy po imieniu, z pedantyczną starannością opisuje swoje uczucia, nie siląc się na poprawność. Cała Avril. Jej znajomi mówią, że zawsze się wyróżniała - inaczej się ubierała, wszędzie jej było pełno, zawsze chciała być zauważana. "Zawsze chciałam być w centrum uwagi, wiedziałam, że jestem do tego stworzona. Kiedy byłam mała, udawałam, że łóżko to scena i śpiewałam głośno do wymyślonej publiczności" - mówi sama o sobie.
Przypomnijmy
Co tu dużo mówić - nie zawsze droga od marzeń do rzeczywistości jest nie do przebrnięcia. Na poważnie Avril zajęła się śpiewaniem już w wieku 16 lat, kiedy to podpisała swój pierwszy kontrakt płytowy z wytwórnią Arista Records, po tym jak spodobała się szefowi tejże firmy - samemu Antonio "LA" Reid. Do serc trafiła debiutanckim singlem "Complicated" i tym, że nie dała się przerobić na modłę speców medialnych - pozostała amatorką skejtu, maksymalnym przeciwieństwem topowej księżniczki popu, Britney Spears. Nadano jej łatkę nowej Alanis Morissette, co momentami Avril wpieniało. "Porównują nas do siebie, bo obie jesteśmy Kanadyjkami, lubimy rock i mamy długie włosy, ale do cholery, nie jestem nową Morissette!!" - irytuje się. Pierwszy album pyskatej, jeszcze wtedy, nastolatki wylądował w rękach czternastu milionów sympatyków drapieżnego popu. Gdzie leży sekret tego sukcesu? Avril sama pisze teksty i muzykę do swoich utworów, co oznacza, że jej twórczość to nie sztampa, nie głodne kawałki, a samo życie. Opowiedziane językiem młodzieży, trafiające swą prostotą do serc. Co znamienne, Avril postawiła jeden koronny warunek szefostwu swojej firmy fonograficznej - kiedy ci zaproponowali jej napisane przez swoich speców piosenki, ścięła ich wtedy wiadomością, że ma już swoje utwory - nie chciała śpiewać dla bicia kasy tylko chciała wyrazić siebie. "Długo nie utrzymałabym się na rynku, ale nie dlatego, że nie znalazłabym odbiorców, ale przez to, że zadręczyłabym się śpiewaniem pod kogoś. To nie dla mnie". Ta autentyczność i bezkompromisowość wiedzie Avril do wielu nagród i nominacji do najważniejszych wyróżnień w branży muzycznej. Konkrety? Może ona poszczycić się ośmioma nominacjami do nagrody Grammy z ubiegłego roku, a w tym rywalizuje z innymi artystami aż w pięciu kategoriach. Kanadyjski, czyli rodzimy przemysł muzyczny uhonorował ją nagrodą w kategorii Artystka roku oraz Popowy album roku ("Under My Skin"), a jej rodacy docenili ją i przyznali nagrodę "oldfanowską".
Śpiewam o...
"Jestem szczera do bólu, śpiewam o tym, co myślę, co czuję, nie udaję. Jeśli ktoś myśli, że pazurki pokazuję tylko po to, żeby sprzedać jak najwięcej płyt, po prostu gada największe bzdury pod słońcem, bo mnie nie zna!" - zapewnia Avril. Jej piosenki z największą szczerością traktują o miłości, o rozczarowaniu i sama mówi o sobie, że tak naprawdę jest staroświecką romantyczką. I przyznaje, że nie umie ubierać swych emocji w piękne słówka. "Jeśli jestem zła, wściekła, sfrustrowana, nie powiem przecież, że czuję się z lekka poddenerwowana, bez przesady! Ja kocham autentyzm, wszelka sztuczność powoduje we mnie odruch wymiotny i nie oczekujcie, że spokornieję!" - zapowiada Avril. Czy czegoś żałuje? Nikt jeszcze tego od niej nie usłyszał, co oznacza, że raczej jest zadowolona ze sposobu prowadzenia kariery. "Moi przyjaciele wciąż nie wiedzą, czy mają zostać lekarzami czy nauczycielami. I kiedy słyszę, że jutro któreś
z nich ma egzamin, wymiękam i parskam śmiechem. Takim złośliwym, że muszą się uczyć. Ale tak naprawdę, uważam, że nauka jest ważna" - mówi Avril, zaznaczając, że ma swiadomość, iż brzmi to nieco zabawnie z ust jednej z najbardziej niepokornych uczennic ze szkoły w Napanee... Każdy jednak robi to, co lubi, najważniejsze to nie spinać się i nie robić niczego wbrew sobie. Swoją muzykę traktuje jak pamiętnik, w który każdy może wejrzeć, jak w blog na sieci...
"Nie mam zamiaru robić muzyki o różnych, powalonych farmazonach, dla mnie jest ona wyrazem mnie całej!"
O mediach
"Bez nich nie istniałabym, rzecz jasna, ale denerwuje mnie to, co niektóre pismaki wypisują
o mnie. Wkładanie mi do ust wypowiedzi, na które nigdy bym się nie zdobyła, bo nie są w moim stylu, romanse, rozwalanie pokoi hotelowych... Kłamstwo kłamstwem gonione!" - zaperza się, ale wie, że taka jest naturalna, choć przykra kolej rzeczy. Nie skupia się jednak na tym, tylko na fanach. Najważniejsze jest to, co chcieliby znaleźć na płycie i jaką chcieliby ją widzieć. Na razie uwzględniła polskich fanów, dla których zagra już 5 czerwca w Katowicach. Będzie to jej pierwszy koncert dla polskiej publiczności, przyznaje, że jest lekko zestresowana. Niepotrzebnie jednak, prawda? Dla nas to wielka, niebagatelna okazja, żeby zobaczyć Avril na żywca, jak daje czadu na scenie. Gdy piszemy ten artykuł, od koncertu Avril dzieli nas prawie miesiąc i aż tupiemy nogami ze zniecierpliwienia. Wierzymy, że ani polska publiczność, ani Avril nie zawiodą! Do zobaczenia w katowickim Spodku!
Ciekawostki
> Fred Durst nosił koszulki z napisem "I love Avril Lavigne"
> Podobno Avril jest skąpa, co zechciał potwierdzić jej ojciec. Namawiał córkę do kupienia sobie full wypas nowej furki, na co Avril odrzekła, że woli wyeksploatowanego jeppa
> Lavigne grała kiedyś w hokeja, raz na pozycji prawoskrzydłowej, innym razem na środku. Gra całkiem nieźle!
> Nie znosi promocji płyt, ale uwielbia koncertowanie
> Kilkakrotnie zawieszano ją w prawach ucznia za nieodrabianie pracy domowej
> Razem z Avril grają: Evan Taubenfeld (gitary), Matthew Brann (perkusja), Mark Spicoluk (bas)
> Uwielbia grać na perkusji, ponieważ "lubi robić hałas"
> Pytana o swój wizerunek mówi: "Nie chcę wychodzić na scenę i sprzedawać seks, chcę sprzedawać moją muzykę."
> Potępia śpiewanie z playbacku. Tak skomentowała występ Ashley Simpson, która zaśpiewała z taśmy podczas zeszłorocznego "Saturday Night Live": "Przez takich ludzi, inni, naprawdę utalentowani nie mają szansy się wybić..."
To musisz wiedzieć :
imię i nazwisko: Avril Ramona Lavigne
data i miejsce urodzenia: 27.09.1984, Napanee (prowincja Ontario)/Kanada
znak zodiaku: Waga
rodzice: mama Judy, tata John
rodzeństwo: brat Matt i siostra Michelle
kolor oczu: niebiesko-zielone
kolor włosów: blond
hobby: pisanie tekstów piosenek, deskorolka, śpiewanie
idole: Sum 41, Alanis Morissette
sympatia: wokalista Sum 41, Deryck Whibley
dorobek płytowy: "Let Go" (2002), "Under My Skin" (2004) oraz koncertowy album "My World" (2003)

Malwina 11/06/2007 18:01:02 [Powrót] Komentuj
super blog naprawde zajefajny tez lubie avril blog jest zajebisty pozdro
panica 7/07/2007 11:30:34
| brak www IP: 212.2.101.28
People:
24523
Book
Look || Add
Me:
![]()
Dodaj do Ulubionych
Links:
Favs:
Archives:
2007
Lipiec
Czerwiec
Minichat:
Fally
Program: Photoshop CS
Time: About 30 minutes
Photos: Ashlee Simpson
more?
All Rights Reserved!
The Best Damn Thing
Wykonawca: Avril Lavigne
Wydawca: RCA Records
Dystrybutor: Sony BMG Music Entertainment
Czas trwania: 40:37
Liczba ścieżek: 12
Nośnik: CD
Liczba nośników: 1
Gatunek muzyki: Rock
Data wydania: 2007-04-16
Multiplatynowa artystka powraca z trzecim, rockowym, niecierpliwie wyczekiwanym albumem. Longplay "The Best Damn Thing" ukaże się 16 kwietnia.
Będzie to pierwsza płyta pop-punkowej artystki od wydania albumu "Under My Skin" (2004 rok), który trzykrotnie pokrył się platyną. Na "The Best Damn Thing" trafi ballada "Keep Holding On", której współtwórcą jest Dr. Luke. Numer znalazł się na ścieżce muzycznej filmu fantasy, "Eragon".
Singlem zwiastującym dzieło będzie rockowy kawałek, "Girlfriend". Za produkcję odpowiadają autorzy utworu - Avril i Dr. Luke. Radiową premierę piosenki zaplanowano na 19 lutego. Teledysk do nagrania powinien trafić na ramówki stacji telewizyjnych 26 lutego.
"The Best Damn Thing" wypełniają świeże, energiczne, punk-rockowe riffy, wspaniałe melodie, porywające refreny a wszystkie kompozycje nawiązują do celebracji życia. Avril dojrzała jako artystka co wyraźnie słychać na płycie. Wokalistka śmiało uważa album za najlepszy w dotychczasowej karierze.
Na "The Best Damn Thing" znajdą się potencjalne, pop-punkowe hity, jak "I Can Do Better", "The Best Damn Thing" i "Girlfriend". Emocjonalną stronę Kanadyjka ujawnia w balladach "When You’re Gone", "Innocence" i "Keep Holding On". W produkcyjnych obowiązkach w studiu artystkę wspomagali: Butch Walker (Under My Skin), Dr. Luke, Rob Cavallo (Green Day, My Chemical Romance) oraz mąż Deryck Whibley z formacji Sum 41.
Debiutancki longplay Avril "Let Go" ukazał się w 2002 roku i przyniósł piosenkarce 8 nominacji do nagrody Grammy, 4 nagrody Juno (w tym za Album roku i Debiutanta roku). Krążek rozszedł się na całym świecie w liczbie 16 milionów egzemplarzy. Z płyty pochodzą takie przeboje, jak "Complicated", "Sk8ter Boi" i "I’m With You". Drugie długogrające wydawnictwo "Under My Skin" z 2004 roku trafiło na 1. miejsca zestawień w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Potrójną platynę dzieło zawdzięcza m.in. takim hitom jak "Don’t Tell Me", "My Happy Ending" i "Nobody’s Home".
CD 1
1) Avril Lavigne: Girlfriend
2) Avril Lavigne: I Can Do Better
3) Avril Lavigne: Runaway
4) Avril Lavigne: The Best Damn Thing
5) Avril Lavigne: When Youre Gone
6) Avril Lavigne: Everything Back But You
7) Avril Lavigne: Hot
8) Avril Lavigne: Innocence
9) Avril Lavigne: I Dont Have To Try
10) Avril Lavigne: One Of Those Girls
11) Avril Lavigne: Contagious
12) Avril Lavigne: Keep Holding On